Góry Izerskie – Wysoka Kopa (1 126 m n.p.m.)

Pretekstem do wyjazdu było zobaczenie Trójstyku Polsko-Czesko-Niemieckiego 🙂 oraz zdobycie królowej Śnieżki. Obie rzeczy się udało zrealizować.

Edit: szlak na Wysoką Kopę został zamknięty od 26.11.2021. Jest to związane z tym, że okolice szczytu upodobały sobie cietrzewie, i szczyt trzeba było zamknąć by mogły się rozmnażać i swobodnie żyć. Niech sobie żyją:-) może kiedyś się uda zobaczyć cietrzewia na wolności.. chociażby z daleka.

Pogoda 11 listopada była idealna. Szlak fajny, niezbyt wymagający, i pustawy. Takie leniwe rozpoczęcie pobytu w górach.

Trasę zaczęłam z parkingu na Rozdrożu Izerskim, potem żółtym szlakiem udałam się do Rozdroża pod Kopą. Pierwotnie plan był by z Rozdroża iść żółtym szlakiem bezpośrednio do Chatki Górzysty, ale… pogoda była piękna, i szkoda było by skracać szlak. Wiec, ostatecznie Białą Drogą – czyli, czerwonym szlakiem udałam się do niebieskiego do Odejścia od Białej Drogi. Potem niebieskim – do Chatki Chórzystów – na pyszne, słynne naleśniki biszkoptowe. Przepyszne…na zdjęciach niestety wyglądają gorzej, niż w rzeczywistości. Przy poprzednim pobycie, w 2020 roku, jadałam przepyszną zupę z soczewicą. Gdy przybyłam do Chatki Górzystów, było wiele wolnych miejsc, ale po chwili, zaludniło się. Zrobiło się tłoczno. Ustawiła się kolejka, i kucharz miał ręce pełne roboty.

Polana przed Chatką Górzystów – gdy przechodziłam przez nią, i szłam na naleśnik, była cała zamglona, ale gdy chwilkę później opuszczałam chatkę, zaczął ukazywać się przepiękny, rozległy widok, który już potem towarzyszył dalszej wędrówce, i zrobiło się na niej tłoczniej;-)

Po drodze mija się Łąki Hali Izerskiej. W XVII wieku miał miejsce początek osadnictwa na hali, rozpoczęło się karczowanie borów i zakładanie pastwisk oraz łąk.
Od 50 lat hala nie jest wykorzystywana gospodarczych. Bardzo powolutku natura ponownie bierze ją w swoje posiadanie. Proces bardzo, bardzo powolny. Jest to związane m.in. z trudnymi warunkami klimatycznymi. Ale już pojawiają się świerczki, które są nieco karłowate, i mają uszkodzonych wiele pędów przez przymrozki. Wędrując przez hale można się natknąć na ruiny dawnych zabudowań. Wokół nich znajduje się zupełnie inna roślinność, tzw. roślinność ruderalna.

Po drodze mija się również torfowisko przejściowe. Gdy chciałam zrobić zdjęcia, nieco stopki zanurzyły się w wodę, ukrywającą wśród mchów i innej roślinności. Na trasie spotyka się wiele tablic z ciekawymi informacjami.

Szczy Wysokiej Kopy wiele osób zaskakuje i rozczarowuje. Spodziewać się można jakiegoś WOW! w końcu to szczyt, a tu niespodzianka. Najpierw wiele ścieżek prowadzących na Wysoka Kopę i trzeba wiedzieć gdzie zejść z wytyczonego szlaku, by odbić na szczyt – bo nie ma żadnej strzałki, żadnych informacji. Po prostu szczyt dla wtajemniczonych;-) a potem wiele pnących się na górę. Trochę rozdeptany ten szczyt. Szkoda..
Rozbawił mnie pan, który schodził i powiedział „uważaj na błoto, ale da się przejść po lewej stronie” – mnie błoto nie odstrasza, tak jak te wszystkie chodniki i kładki w górach. Wiec, po tym ostrzeżeniu wypatrywałam jakiegoś porządnego błota, a tu takie, że mogłabym przejść prawie go nie zauważywszy. W takich chwilach, myślę, że chyba już długo chodzę po górach… bardzo długo;-)
Szczyt Wysokiej Kopy jest trochę zarośnięty, wiec trudno o jakieś widoki, chociaż można dostrzec pomiędzy krzakami i drzewami co nieco. Na szczycie kupka kamieni – swoich kilka dorzuciłam;-) a co.. niech będzie szczyt większy… Ale osoby, które dotarły na szczyt po mnie, jakoś nie chciały podążyć moim śladem i nie dorzuciły kamieni.

Ze szczytu zeszłam inną wydeptaną ścieżką.

To co mnie, w Izerach nieustannie zachwyca, to przygotowanie tras dla rowerzystów. Chociaż sama wolę jazdę rowerem po płaskim terenie, to tu cały czas jestem pod wrażeniem. Trasy wytyczone i to z różnym stopniem trudności, niektóre trasy są oznaczone jako jednokierunkowe, od czasu do czasu można natknąć się na mała stacje naprawy rowerów. Podoba mi się to… mimo tego, że rok temu gdy chodziłam po Izerach musiałam uciekać ze szlaku przed rozpędzonymi rowerami na szlakach łączonych. Doceniam tą ilość pracy, jaką ktoś włożył w przygotowanie szlaków dla rowerzystów.

Po drodze mija się fajną i przestronną wiatę. Trochę po narzekam, ale turyści mogliby bardziej dbać o to co zostało dla nich postawione. Śmieci trzeba zabierać ze sobą i dbać o to by wiata była czysta i basta! W wiacie miejsca do spania;-) może kiedyś skorzystam – bo trochę mnie kusi by po uprawniać wiating.

Poniżej przepiękne widoki z kopalni kwarcu „Stanisław”. Kopalnia znajduje się na wysokości 1050 m n.p.m. na wzniesieniu Izerskie Garby, dawniej nazywanym Białym Kamieniem lub Białym Lwińcem. I dawniej wzniesienie miało wysokość 1088 m n.p.m. Cóż…

Kopalnia dokonywała wydobycia metodą odkrywkową ze złoża żyłowego i jest/była to najwyżej położona kopalnia w Europie. Złoże ma długość 10 km, a grubość żyły od 60 do 100 m. W kopalni wydobywało się trzy rodzaje kwarcu: ceramiczny, półceramiczny i hutniczy.

Kwarc w tym miejscu wydobywało się już od XIII wieku. Obecnie wydobycie zostało zawieszone, ze względu na nieopłacalność i to, że prace wydobywcze można prowadzić tylko w miesiącach ciepłych.

Legenda mówi, że na Izerskim Garbie, w grocie na północnym zboczu, został ukryty posążek ze złota bożka Flinsa. Flinis wyglądał jak zmarły w długim płaszczu, w jednej dłoni trzymał laskę z płonącą pochodnią, w drugiej natomiast lwa, którego miał wskrzesić po śmierci. Finis był symbolem życia budzącego się po zimie.

Widoki z kopalni przecudne, warto było dorzucić kawałek drogi by je popodziwiać. Przy kopalni znajdują się stare zabudowania, trochę porzucone. Niestety, jakaś rodzinka się rozdzieliła i rodzice (lub inni dorośli opiekunowie) szli daleko z przodu, a z tyłu zostały nastolatki, i zaczęły wytłukiwać szyby. Szkoda.. bo przecież, te zabudowania też mogą komuś dać schronienie, jeśli potrzebowałby przespać się w nocy, a tak, teraz w środku jest masa potłuczonego szkła… Poza tym, zabudowania będą szybciej niszczały. Drodzy rodzice, opiekunowie – zerkajcie proszę na swoje pociechy, by nie niszczyły tego co do nich nie należy. Was, też może kiedyś złapać jakaś burza, nawałnica lub zastać noc w górach.

… i nagle, po podziwianiu widoków ze zbocza Izerskiego Garbu odkrycie: robi się coraz ciemniej… niby dopiero 16ta minęła.. a z każda minutą ciemniej i ciemniej.

Po drodze jest takie miejsce, gdzie trzeba odbić z niebiesko-czerwono-zielonego szlaku na szlak zielony. Oznaczenie wskazujące na rozgałęzienie jest dużo wcześniej niż skrzyżowanie szlaków. Wprowadza to w błąd, i widać jak za oznaczeniem ludzie wydeptują krzaki, by znaleźć szlak. A w tym wypadku, trzeba iść ładny kawałek prosto by trafić na skrzyżowanie szlaków, które trudno przegapić.

Ostatnie 30 minut schodziłam już po ciemku i przydały się czołówki, które dzielnie noszę w plecaku „prawie od zawsze”;-) i tylko przed wyjazdem sprawdzam stan baterii.

I przypomniało mi się, że rok temu też schodziłam do Rozdroża Izerskiego późno, chociaż nie po ciemku, bo było lato. Widocznie powoli rodzi się tradycja tego szlaku.

Końcówka szlaku prowadzi fajnym górskim zboczem, Nie jest to chodnik 🙂 dużo korzeni drzew oraz kamieni. – bez czołówki nie wyobrażam sobie zejścia… trasa prowadzi na elegancką leśną drogę. Nawet mnie zastawiało to, po co komu taka droga w lesie. Ale widocznie jest jakaś głębsza potrzeba:-) i potem już szerokim traktem idzie się do rozdroża na parking.

Ku zaskoczeniu, na parkingu, oprócz mojego cudeńka, stało jeszcze kilka aut. A mi się wydawało, że już wszyscy zeszli z gór…

Przydatne informacje:

  • Dostępność: biletów brak
  • Parking leśny na Rozdrożu Izerskim (50.8650646204654, 15.448620401884545)

Linki